Nic mi nie poprawiało nastroju. Ani kieliszek Trentodoc, ani talerz lokalnych serów: Trentingrana, Vezzena, Spressa, Puzzone di Moena, Casolèt. Świadomość że powstały dzięki kooperacji sprawnych serowarów i o 8 tysięcy krów, wypasanych w wysokich górach nie zaciekawiła. Żołądek już dawno zapomniał o zjedzonych na śniadanie chrupiących bułkach z lokalnymi miodami. Delikatnym i kwiatowym z rododendrona a też wyrazistym z kasztana. Ogólnie miałam klasycznego zimowego "doła".
Zasnute marudnymi chmurami góry nie były zbyt łaskawe. Z drugiej strony skoro się nie znosi jazdy na nartach to po co jechać w Dolomity? Oczywiście alternatywą jest jezioro Garda ale przecież nie w środku zimy.... Reszta grupy śmiga sobie na stokach a ja siedzę i patrzę przez okno. Mój wzrok zaczepia przechodzących tam z rzadka ludzi (wiadomo, wszyscy normalni są teraz na nartach) i nie zauważam gdy do sali wkracza Wielce Ciekawa Para. Ona niczym z filmów Feliniego. On z nosem na podobieństwo Cezara. Głośno dyskutują po włosku omawiając brak .... dobrych pasta w menu. No tego to nie przegapię - pomyślałam i zaczełam niedyskretną obserwację.
Gdy On piękno Dolomitów porównywał do tagiatelle z borowikami, Ona prychała niczym kotka. Urokliwe zakątki jeziora Garda dostały się w komplecie z strangolapreti. Gdy wywodził rodowód polenty już od XVII wiecznej kuchni plebejskiej ona pogardliwie wywijała wargi. Papardelle z ragu z dzika skwitowała "no, no" i typowo włoskich gestem oparła palce o czoło. A potem podsumowała, że tutaj (czytaj w Trentino) bardziej pachnie kapustą, wieprzowiną i masłem niż bazylią, makaronem i oliwą. Na taki argument jej towarzysz nie znalazł riposty i usiadł znużony. Ba! Zapadł się w fotel i zamilkł. Przechodzącego kelnera poprosił o butelkę lokalnego Gewürztraminera i espresso dla towarzyszki.
Postanowiłam wyjść na spacer i poszukać prawdziwie lokalnego makaronu. I kolejnego dnia. I następnego również. Wreszcie moje poszukiwania uwieńczył sukces prawdziwie makaronowy. W małej knajpce bez nazwy dostałam zrobione specjalnie dla mnie: pasta z ...fasolką. Uroczy kucharz ucieszył się mogąc zrobić przepis babci a ja mogąc spróbować makaronowego smaku Trentino.


Pasta e fagioli
składniki:
- 50 dkg świeżej fasola najlepiej odmiany Lamon
- 10 dkg pancetty
- 5 dkg oliwy z oliwek i masła
- 15 dkg makaronu pipette rigate
- 1 cebula
- 1 marchewka
- 4 łyżki posiekanych pomidorów
- czosnek
- rozmaryn
- natka
- sól, pieprz
- bulion mięsny
przygotowanie:
1. Namoczyć ziarna na 12 godzin a następnie ugotować fasolę w osolonej wodzie.
2. Cebulę zmiksować. Marchewkę pokroić w drobną kostkę.
3. Na rozgrzanej oliwie z masłe smażyć pokrojoną w kostkę pancettę, mus z cebuli, pomidory, marchewkę, czosnek, rozmaryn, natkę, sól i pieprz.4. Po chwili zalać to bulionem i dodać fasolę.
....
mniej więcej tak to leciało:)




























