Moje ulubione "winne" miejsce właściwie "dojrzewa". Moją ulubioną winiarnią jest Mielżyński. Ale równie chętnie wpadam do Enoteki i Vinares.
U Mielżyńskiego jest odpowiedni klimat. Cudowne otoczenie w postaci urokliwego terenu XIX wiecznej fabryki koronek i prosty ale przyjazny wystrój wnętrza. Do wina podchodzę bardzo impulsywnie. Marketingowo nazwałabym to autorskim wyborem, ale ponieważ w Chinach powiada się, że "wino jest odkrywcą sekretów" zdradzę wam, że decyzję podejmuję bardzo infantylnie. Nie przeszkadzają mi pseudo-koneserzy i lansiarze, rozglądający się po znanych twarzach. Większości ja i tak nie znam tak jak oni mnie, więc możemy w spokoju ducha oddać się płynnej kontemplacji. Hiszpanie powiadają, że "przyjaciele powinni być starzy – wina także", ja więc udaję się tu tylko w wyselekcjonowanym gronie ludzi, bez których nie chciałabym istnieć.
Enoteka jest ogromna, zajmuje przestrzenne piwnice aż ma się obawy czy nie czai się gdzieś bazyliszek... Wnętrze powiedziałabym ... klarowne. Proste i ujmujące. Mnie taka koncepcja winiarni bardzo odpowiada. Umiejscowienie na osi Starówka-Pl.Bankowy na nostalgicznej ulicy Długiej jest doskonałą lokalizacją na winiarnię. Nie zawsze jednak jest dostatecznie dobry wybór win poniżej 70 zł. Ratują się doskonałym talerzem zakąsek a ich parmezan.... niebo.
Vinares ma również dobry adres. Olśniewająca ulica Bednarska. Lokalizacja wprost idealna: do wina i romantycznych spacerów. Stonowana i stylowa. Sam lokal świetnie ulokowany, ale wnętrze tworzy we mnie jakieś dziwne zgrzyty. Tak w pierwszym wrażeniu potem to wszystko układa się w jedną całość. Nowoczesność mebli i barokowe freski. Najważniejsze jednak to świetna selekcja win na bardzo różnych poziomach cenowych.
Tradycyjna zupa botwinkowa - najlepsza!
1 dzień temu

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz