sobota, 25 sierpnia 2012

Viva la Pasta! Liguria - troffiette z pesto

Liguria to San Remo, znane z festiwali. Genua, największy włoski port częściowo pod ochroną Unesco. Romantyczne Portofino, porośnięte oliwkami i cyprysami. Nadmorskie Varazze z milionem palm. Liguria to też rodzimy region jednego z moich ulubionych pasta. Trofiette z pesto. Prawdziwy domowy makaron zrobiony z wysokiej jakości mąki durum. Twardy przez co nie nasiąka sosem i daje wyrazistrze doznania kulinarne przy połączeniu prostych smaków. Troffiette to urocze krótkie nitki  spiralnie skręcone.



A pesto? Każdy z nas zna pesto. Słoiczków w sklepach mamy zatrzęsienie... ale mówię tu o prawdziwym pesto. Takim jakie robi porządna liguryjska mamma.


Bierzemy 2 pęczki młodej bazylii drobnolistnej, garść orzeszków piniowych i łyżkę gruboziarnistej soli do miksera.  Powoli dolewamy oliwę z oliwek, w sumie ok. 3/4 szklanki. Miksujemy powoli aż do poziomu gdy sos nabiera spójności. W końcowej fazie dodajemy rozmiażdżone 3 ząbki czosnku. Po chwili odstawiamy. Gotujemy makaron al dente (na 1,5 minuty przed czasem podanym na opakowaniu). Sos mieszamy już ręcznie a nie mikserem z mieszanką startych serów. Najlepiej Parmigiano Regiano i Pecorino. W sumie ok.1/3 szklanki. Jeśli sos okazuje się zbyt gęsty dodajemy oliwę. Solimy i pieprzymy wg. uznania. Dodajemy do gorącego trofiette i podajemy na stół.
Pesto możemy przechowywać do tygodnia w lodówce pod warunkiem zalania go oliwą tak by stanowiła w słoiku ok.0,5-1 cm warstwę. Można przechowywać i dłużej ... tylko jakoś tak sam znika ...w niewyjaśnionych okolicznościach...


A w tle o szczęściu śpiewają Romina Power i Albano. Pamiętacie San Remo z 1982 roku?

.... Felicita'  e' un bicchiere di vino con un panino...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz