sobota, 28 lipca 2012

Viva la Pasta! Toskania - dyniowe fetucinni


Pamiętacie film Bertolucciego "Ukryte Pragnienia"? W mojej ocenie najdoskonalej ukazuje on piękno toskańskiego krajobrazu. Każdy późniejszy film a tych z Toskanią w tle mieliśmy w ostatniej dekadzie wysyp był już schematyczny. Czasem do bólu wręcz schematyczny. Miałam możliwość zakochania się w tym regionie Włoch zanim stał się modnym tematem dla X muzy. Wiem, że jego magia wychodzi poza płaski ekran. Jest nie namacalna... jak powietrze, którym oddycha się między Florencją a Sieną.
Wzgórza pełne winorośli.

Pękających z fioletowej dumy owoców figi. Pełne kłosów pola przenicy. Pola tytoniu. Drzewa morwowe i gaje oliwne. Spokój krajobrazu dopełniają dumne cyprysy. Widok pocztówkowy lecz pozbawiony tandety jak wszystko co w przyrodzie naturalne.

W Sienie objadam się panforte, choć nie lubię słodyczy. Jest jednak coś przyciągającego moje usta w migdałowych ciasteczkach z miodem i kandyzowanymi owocami. We Florencji stek alla Fiorentina, przyprawia mnie o kulinarny zawrót głowy. Całymi dniami snuję się od miasta do miasteczka nie robiąc nic szczególnego. Pozwalając aby czas i miejsce przepływały przeze mnie wolnym strumieniem skojarzeń. Prawdzie slow movement-owy sposób na wakacje. Wieczory spędzam w doborowym towarzystwie Chianti i Vernaccia di San Geminiano.


Nie wydarza się nic co zakłóciło by słodką nudę. A nuda jest potrzebna. Gdy człowiek się nudzi rodzą się mysli. Wzniosłe i czyste. Podobnie jak podczas gotowania.

Jest wczesna jesień, wybieram na targu dojrzałą choć niezbyt dużą dynię. Obieram ją i kroję w średnią kostkę.

W rondu o grubym dnie rozpuszczam 6 łyżek masła, wykładam trzy pokrojone drobno szalotki. Solę i duszę na małym ogniu przez około 10 minut. Dodaję pokrojoną dynię i doprawiam gałką muszkatołową. Znów duszę kolejne 10 minut pamiętając by nie zrumienić dyni. Dodaję 1/3 szklanki śmietany 18%, 2 łyżki Parmigiano Regiano, dwie łyżki z posiekanej natki pietruszki, sól i świeży pieprz.

Gotuję al dente makaron fettuccine. Sos łączę z makaronem na talerzu tuż przed podaniem. Posypuję dodatkowo serem i natką. 




Genialna piosenka z wyżej wspominanego filmu, która kojarzy mi się z toskańskimi klimatami choć bezpośrednio powiązana z nimi nie jest...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz