sobota, 8 września 2012

Viva la Pasta! Umbria - papardelle z borowikami

Schowana trochę w cieniu Toskanii Umbria jest jednym z mniejszych regionów półwyspu Apenińskiego. W okresie antycznym jednym z głównych miast była Narnia dziś Narni, pierwsze skojarzenie z C.Lewisem jednoznaczne. Umbria jest niby osnuta magiczną siecią: sielskich widoczków ze strumykiem w tle, dzikich górskich ostępów, soczystej zieloności i pól złocących się słonecznikami aż po horyzont. Urokliwe średniowieczne miasteczka i  miasta takie jak Asyż, Spoleto czy Perugia niosą w sobie ponad czasowy spokój. Większość włoskich świętych urodziła się właśnie w Umbrii tak jak św. Franciszek czy św.Walenty.

Na talerzach  rządzą czarne i białe trufle  oraz wędliny z Norcii (wieprzowina i dziczyzna). Nie ma możliwości by się oprzeć  prosciutto di norcia czy barbozzo. To drugie to nic innego jak peklowany i dojrzewający policzek wieprzowy. Z braku dostępu do morza w lokalnej kuchni rządzą ryby słodkowodne doskonale znane i u nas karpie, pstrągi, płotki, węgorze, okonie, liny czy sielawy. Nie wiem ilu z Was wie, że Perugia to stolica czekolady? Albo to, że Umbria jest największym producentem makaronu na krajowym rynku.

Jesteśmy w Asyżu w trakcie festynu ku czci świętych. Maj, pachnie intensywnie. Nie tylko kwiatami ale i  tagliatelle z sosem ragout. Umbryjskie ragout zawiera: mięso, pomidory, grzyby, trufle i śmietanę. W Asyżu gdzie na każdym kroku wodzi nas na pokuszenie urokliwy placyk lub cichy zaułek. Winiarnia w której podają czerwone jak krew Brunello di Montalcino i anielskie Orvietto, daje nam chłód "spowolnienia". Po co pędzić i zaliczać kolejne zabytki gdy możemy kontemplować życie uchwycone przez chwilę w kilku łykach wina. Oczywiście nie wiele kto mówi po angielsku ale czy to istotne? W najważniejszych kwestiach zawsze można się dogadać...przy jedzeniu.




Mając na względzie "pochwałę powolności" bierzemy 2 garści suszonych borowików i namaczamy je na kilka godzin w gorącej wodzie. Potem kroimy w dość cienkie paski i osuszamy. W głębokim rondlu rozgrzewamy 3 łyżki oliwy wraz z posiekanym czosnkiem - również trzy - tym razem ząbki. Dodajemy 3 gałązki świeżego tymianku. Po 2 minutach wlewamy 300 ml sosu ze świeżych pomidorów, borowiki, sól i pieprz a następnie na bardzo małym ogniu dusimy przez ok.20 minut. W tym czasie gotujemy papardelle (o 1,5 minuty krócej niż w instrukcji na opakowaniu). Sos wlewamy na pasta tuż przed podaniem. I co bardzo ważne NIE posypujemy serem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz