niedziela, 27 czerwca 2010

Magiczna Irlandia - Howth



Opowiesć pierwsza o "O fish and chips w gazecie na przedmieściach Dublina"

Z Dublina do Howth dojeżdżamy z moją chorwacką koleżanką o uroczym imieniu Tihana w
mniej więcej pół godziny. Trudno się dziwić, bo polożone jest zaledwie 16 kilometrów od stolicy a przejazd wygodną podmiejską kolejką DART to czysta przyjemnosć. Irlandia ma urokliwie polożoną stolicę i w pobliżu Dublina mozna zwiedzić ciekawe miejsca.
Jazda do Howth dostarcza emocji. Tory momentami są tak blisko krawędzi klifów, że ma się wrażenie sunięcia po chmurach, tuż nad taflą wody. "Lądujemy" na ponad 150 letnim dworcu, którego architektura nastraja nas pozytywnie. "Będzie nam się tu podobać" - stwierdza moje towarzyszka. Tihana jest doskonalym przykladem jak imię wplywa na osobowosć. Bardzo zrównoważona i spokojna jak na chorwatkę co sama ze smiechem przyznaje. Mamy w planach Cliff Walk i fish&chips. To pierwsze dostarcza niesamowitych wrażeń. Wspinaczka raczej niż wędrówka po klifach przypomina wszystkie pozycje z literatury opisujące irlandzkie urwiska. Dopiero na szczycie potrafię w pełni pojąć siłę poezji Yeats'a. Tu można wykrzyczeć jego "He Wishes for the Cloths of Heaven" (Poeta pragnie szaty niebios)a zamiast krzyku wyjdzie nam szept....

Had I the heavens' embroidered cloths,- Gdybym miał niebios wyszywaną szatę
Enwrought with golden and silver light, - Z nici złotego i srebrnego światła,
The blue and the dim and the dark cloths - Ciemną i bladą, i błękitną szatę
Of night and light and the half-light, - Ze światła, mroku, półmroku, półświatła,
I would spread the cloths under your feet:- Rozpostarłbym ci tę szatę pod stopy,
But I, being poor, have only my dreams;-Lecz biedny jestem: me skarby - w marzeniach,
I have spread my dreams under your feet;- Więc ci rzuciłem marzenia pod stopy;
Tread softly because you tread on my dreams.-Stąpaj ostrożnie, stąpasz po marzeniach.

Głodne jak stado wilków, a na pewno jak dwa wilki schodzimy w kierunku miasteczka po kilku godzinnej wyprawie. Marzy mi się porządnie zimny Guinness i polecane jedzenie w Beshoff Bros Fish and Chips. Mam szczęście, że Chorwatka (mimo nienagannej sylwetki) jest tak samo gastroobsesyjna jak ja. Już na dwa dni przed planowaną wycieczką robimy analizę kulinarno-topograficzną i wywiad środowiskowy. Wszyscy zapytani kierują nas w jedno miejsce do Beshoff Bros Fish and Chips. Bez dyskusyjnie bo "serving traditional style fresh fish and chips". Lokal położony jest vis a vis portu w Howth i tam właśnie prowadzone 7(zaawansowany zołądkowy) zmysłem trafiamy. Wnętrze bezpretensjonalne z typową wyspiarską atmosferą. Lokal otworzony w 1914 roku należy aktualnie do najważniejszych rybnych miejsc kulinarnych w Dublinie i okolicach. Ryby kupowane są wprost od rybaków z sąsiedztwa, frytki cięte a nie przetwarzane z purre i smażone na oleju arachidowym (!) i do tego dodatek rewelacyjnego octu słodowego (chyba tak to powinnam nazwać). Perfekcja prostoty polega na najwyższej jakości i świeżości produktów. Kto nazwie to "fast food" jest kretynem. Siadamy na murku z widokiem na port jachtowy. Jest dość chłodno, ale już zdążyłam przywyknąć do irlandzkiej pogody. Tihana niestety ciągle zziębnięta, ale trudno się dziwić jest "z południa". Jedzenie jest fantastyczne. Jemy ryby których nazw w językach ojczystych nie jesteśmy pewne. Jedyny znany z nazwy dorsz wzbudza mój zachwyt, smakuje diametralnie inaczej niż to co znam. Chorwatka, której ryby są stałą pozycją w menu jest równie zadowolona jak ja. Smak ryb z morza Irlandzkiego jest bardziej "klarowny" i "jednosmakowy", jak próbuje to nazwać. Chyba wiem o co jej chodzi. Ja też czuję każdym kęsem to "zimne morze" i delikatną jednowymiarowość rybiego mięsa.
Pobyt w Howth zostawia w nas niezatarte wrażenia. Zostaje teraz zdecydować gdzie idziemy na piwo...

1 komentarz:

  1. nonie, byłem w Dublinie a tam nie pojechałem! Ale następnym razem zajrzę na fish&chips! dzięki, g

    OdpowiedzUsuń