poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Viva la Pasta! Penne con tonno e capperi


Marche graniczy z jednej strony z Umbrią a z drugiej dotyka Adriatyku. Pod względem kulinarnym to doskonały dla smakoszy region: frutti di mare, brodetto, muscioli alla marinara, Pecorino di San Leo, oliwa ascolane . W Marche wystepują też trzy rodzaje trufli. Perfekcyjnie soczyste owoce: brzoskwinie, figi, czereśnie i jabłka. Prawdziwie raj na ziemi. Wieloletnie tradycje makaronowe w tym regionie widać w Pastificio Latini. Najlepsze rzemiosło w temacie makaronów: rodzinna jakość. Typowymi pasta dla Marche są maccheroncini i tagliatelle, jednak ja wybrałam penne gdyż idealnie pasują do sosu. Salsa con tonno e capperi to znany tradycyjny sos pomidorowy z tuńczykiem i kaparami.

Jesteśmy w Ascoli Piceno, mieście prawie na krańcach regionu Marche. Urokliwe położenie przy rzece, otoczenie ze trzech stron górami. Historia jego jest starsza niż Rzymu, pełniło istotną funkcję na szlaku Via Salaria (trakt solny). Miasto zbudowane jest z szarych kamieni-marmuru Travertino z okolicznych gór. Centralny plac Piazza del Popolo to jeden z najpiękniejszych we Włoszech.

Biorę 3 ząbki czosnku i 1 peperoncini siekam je drobno i wrzucam na 4 łyżki oliwy. Następnie dodaję pomidory pelati w puszce 400 g. Duszę sos przez 20 minut. Wstawiam wode na makaron. Wrzucam do gotującej się wodu ok. 40 dkg penne. Wybrałam Agnesi i Penne Doppia Rigatura. Co można przetłumaczyć jako "podwójne prążki", gdyż pasta ma prążki zarówno zewnętrz jak i wewnętrz makaronu. Odsączam tuńczyka (ostatnio zakochałam się w tuńczyku z Marks&Spenser)i dodaję do sosu wraz z kaparami. Tych ostatnich ok. 3 łyżeczek. Delikatnie mieszam aby ryba się nie rozpadła i zostawiam na jeszcze 5 minut na bardzo małym gazie. Te 5 minut to niezbędny czas na połączenie smaków. Wrzucam posiekaną drobno pietruszkę - cały pęczek i miętę. Odcedzam makaron.Wrzucam go do sosu i od razu podaję. Mój Ukochany otwiera butelkę Marche Trebiano. Bardzo lubię tą odmianę winogron. Wino jest delikatne ale delikatnością w której ukrywa się moc lokalnej terra. Idealne na powitanie wiosny, dzięki owocowo-kwiatowemu bukietowi. Wszyscy jedzą z apetytem siedząc na schodach przed Palazzo dei Capitani del Popolo. Jest ciepło, wiosennie, radośnie.

Ponieważ kobiety z Marche mają opinię jednych z najlepszych kucharek we Włoszech, przyszłe synowe muszą przejść test. Pokazać jak rozkłada się idealnie warstwy makaronu by były jednolite i umieć go pokroić na różnorodne kształty. Cóż, test u Włoskiej Teściowej to dopiero wyższa szkoła jazdy...

Wybieramy się po obiedzie do Caffè Meletti, na pyszne ciasteczka i diabelsko dobre espresso. Potem na spacer do ogrodu botanicznego. Życie jest piękne!

6 komentarzy:

  1. Ewo, nie wiem, jak mogłaś 26 kwietnia być we Włoszech, jeśli widziałam Cię w polecanej przez Ciebie knajpce w Łomiankach :-)) Jeśli to nie byłaś Ty - i tak dziękuję za polecenie tego miejsca.
    A jeśli byłaś to Ty, a powyższy wpis to tylko impresja na temat, to w ramach wyrazów wdzięczności polecam miejsce do odwiedzenia latem. Nie sposób było nie usłyszeć Waszej rozmowy z szefem o planach wakacyjnych w okolicach Neapolu. Gdybyście się na to zdecydowali, koniecznie odwiedźcie Pizza a Metro w Vico Equense niedaleko Sorrento. To lokal szeroko reklamowany w rozmaitych przewodnikach, ale nie wolno się tym zrazić.
    Polecam i pozdrawiam serdecznie
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
  2. Ani tak, ani tak.
    1. Nie byłam w Łomiankach.
    2. Nie byłam we Włoszech. Przynajmniej nie fizycznie. Od początku pisania tego wątku Viva La Pasta! zaznaczałam, że jest to impresja kulinarna po najpopularniejszych makaronach z określonych części Włoch.
    Ale za polecenie miejsca gorąco dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wybacz nieuważne czytanie. Pierwszy dzień spędzony samotnie w domu od dość dawna i staram się robić wszytko na raz - zdalnie pracować, coś tam "popychać" w domu, dziękować Ewie (wyrzut sumienia od poniedziałku, bo przecież miałam od razu to zrobić). Miałam też zadbać o siebie i poćwiczyć itp., ale jakoś, kiedy jestem sama, gorzej się organizuję. Pędzę, bo ktoś dzwoni i już nie będę sama i już się lepiej zorganizuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma czego wybaczać:)Uśmiechu i pozytywnych wibracji!

    OdpowiedzUsuń
  5. Do zobaczenia w Łomiankach :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Do zobaczenia. Aaa zauważyłam brak zdjecia pasta, dodałam!

    OdpowiedzUsuń