piątek, 26 marca 2010

Viva la pasta ! Spaghettoni Al Nero Di Sepia


Któż nie zna Wenecji, jeśli nie osobiście to z książek, filmów, zdjęć czy opowieści tych "szczęśliwców", którzy tam byli. Wenecja jest Atrakcją. To coś takiego jak turystyczny Frankenstein. Cóż nie traci na wartości ani urodzie. Zdaje się być nieporuszona tym całym szumem wokół siebie. To chyba typowe dla całych Włoch. Pewne swojej wartości miasta, miasteczka i wioski zachwycają dumą i wdziękiem.

Niewiarygodną wyjątkowość tego miasta można odkryć w typowym weneckim pasta. Spaghettoni Al Nero Di Sepia, z krewetkami. Spaghettoni to grubsza odmiana spaghetti. W tym wypadku prawie czarny kolor zawdzięcza mątwie, podobnie zresztą jak delikatny posmak owoców morza.

Zanim zabiorę się do przygotowania tego pasta otwieram butelkę schłodzonego prosecco frizzante od Bottera. To nie tylko świetny aperitif ale również doskonale się nadaje do towarzyszenia w gotowaniu. Kolor bez rumieńców ale ze złotymi ognikami. Rześki dzięki owocowej nucie i nagromadzeniu "bąbelków". Delikatny jak dzikie jabłka i ciepły jak miód. Zaiste, inspirujący do kulinarnych eskapad.

Spaghettoni Al Nero Di Sepia z krewetkami

Nastawiam garnek z dwoma litrami wody do zagotowania. Do mniejszego wkładam 0,5 kg. krewetki (rozmiar 25-30), 1 listek laurowy, 2 gałązki natki pietruszki i 1 gałązkę tymianku. Następnie zalewam to wrzątkiem i gotuję przez 3 minuty. W tym czasie siekam drobno natkę pietruszki i tymianek, potrzebuję ok. 2 filiżanek. Gdy woda na makaron wrze wrzucam spaghettoni i gotuję o 2 minuty krócej niż na opakowaniu. W dużym garnku (np. tym po makaronie) na 5 łyżek oliwy wrzucam 4 zgniecione ząbki czosnku, dodaję pomidory z puszki, drobno pokrojone i 1 małą papryczkę peperoncino. Sos gotuję na małym ogniu przez ok.10 minut, dopóki nie zgęstnieje. Następnie dodaję krewetki i natkę oraz makaron. Cały czas mieszam składniki na małym ogniu po ok.2 minutach pasta jest gotowe.

Nie wiem czy do tego pasuje ale mnie doskonale się łączy Amarone Della Valpolicella Classico. Jest energiczne, przenikliwe. Lubię je za bogaty bukiet: śliwek, wiśni, suszonych owoców, korzeni i tytoniu.

Siadamy na schodkach ponte (mostu) S.Maria Nova. Jest magicznie spokojnie. Jeszcze nie skończyła się sjesta, budynki pochrapują delikatnie. Jemy nasze spaghettoni. Niedaleko stąd jest Chiesa di S. Maria dei Miracoli. Miejsce turystyczne ale też mistyczne. Potem pójdziemy tam na spacer, ale teraz jemy, pijemy wino. Jest idealnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz