niedziela, 14 marca 2010

Viva la pasta! All amatriciana bucatini



Dzis wyruszylismy do provincia de Rieti w Lazio. Tam wlasnie w miescie o uroczo brzmiacej nazwie Amatrice wymyslono jeden z najpopularniejszch dzis sosow do makaronow. Amatriciana powstala podobno pod koniec XVIII wieku i w niezmienionej formie - pecorino, guanciale, pomidory, oliwa - pozostalo do dzis. Do Rzymu przepis przywedrowal razem z ubogimi emigrantami na poczatku wieku XX, ale jest odnotowany w ksiazce kucharskiej z 1807 roku. Nota bene, ksiazce francuskiej bo przywiezli go ze soba zolnierze napoleonscy. Klasyką kuchni rzymskiej stał sie jeszcze przed I W.Ś. Pierwotnie podawano ten sos ze spaghetti ale dość szybko bucatini, czyli spaghetti z dziurką "zawładneło" all'amatriciana.

10 dkg pokrojonego w cienkie paski boczku smażę na 2 łyżkach oliwy. Włosi używają guanciale a nie pancetta, zamiana nie wchodzi w grę ale my nie dysponujemy niestety wędzonym odpowiednikiem guanciale więc popełniamy zbrodni kulinarnej ze smutną świadomością czynu. 8 ząbków czosnku drobno pokrojonego wrzucam na patelnię. Po 2 minutach dodaję 1 pokrojone w paski peperoncino. Biorę puszkę drobno krojonych pomidorów Cirio i oddzielnym rondlu mieszam z boczkiem i czosnkiem. W tym czasie nastawiam wodę na bucatini dodając 1 łyżkę oliwy. Sos duszę przez 10-15 minut. Mieszam z odlanym i zahartowanym pasta i posypuję pecorino (ok.10 dkg)

Siedzimy w gaju oliwnym w Fara in Sabina, niedaleko Amatrice. Rozłozony na ziemi obrus stanowi kolorystyczny akcent w tym brunatno-zielonym miejscu. Wino Est! Est! Est! di Montefiascone lekko schłodzone delikatnie nas wycisza. Po jedzeniu idziemy na spacer pomiędzy drzewami oliwnymi. Oliwki mają tak wiele pozytywnych znaczeń. Ale gdy się śnią to wróży nam spokój. Cóż by innego. A co gdy śnią się oliwki śpiącym w oliwnym gaju?

1 komentarz:

  1. guanciale, jak wynikło z mojego prywatnego śledztwa to "boczek" z podgardla.

    OdpowiedzUsuń