czwartek, 4 lutego 2010

Viva pasta! - spaghetti alla bolognese



Ponieważ zima spełnia pokładane w niej oczekiwania: zimno, mroźno, śnieżnie, postanowiłam wybrać się w podróż do Włoch. Kulinarną podróż. Kocham makarony miością odwzajemnioną i podróż po słonecznej Italii postanowiłam odbyć szlakiem tradycyjnych pasta dla poszczególnych miast czy regionów. Cóż, pierwsze skojarzenie to "Spaghetti alla Bolognese" dla całej mojej rodziny więc dziś wyruszyliśmy do Bolonii.

Bolońska kuchnia jest uważana za jedną z najlepszych na całym półwyspie Apenińskich. Pierwsze wrażenie to czerwone dachówki, które od razu przywodzą na myśl sos pomidorowy znany jako "boloński".

Przystępuję do sosu. Ponieważ pod koniec sierpnia oddałam się przygotowywaniu sosów pomidorowych w słoikach, mam teraz prawdziwe pomidorowe niebo na wyciagnięcie ręki. Drobno pokrojoną cebulę szklę na oliwie. Zamiast surowych warzyw wykorzystuję suszoną mieszankę ekologiczną od państwa Dąbrowskich z Sabnie. W ilości 3-4 kopiastych łyżeczek. Jest tam marchew, seler, pietruszka. Warzywa dodaję do cebuli i rozprowadzam sosem pomidorowym, tak 2-3 łyżki i mięso mielone wołowe. Dla osób uczulonych na wolowinę (mam taką w domu)przygotowuję chudą wieprzowinę. Mięso rozbijam widelcem aby nie było grudek. Jeśli trzeba dodaję jeszcze sosu. Lekko podduszone po 7-8 minutach przekładam do rondelka i dodaję cały sos (słoik 0,7 l). Następnie na bardzo małym ogniu pozwalam sosowi "dojść". Trwa to ok. 45 minut do godziny. W tym czasie przygotowuję makaron. spaghetti - średniej długości - gotuję "al dente", po odlaniu wody dodaję kilkanaście kropel oliwy z pierwszego tłoczenia. Co do długości makaronu to podobno idealna to 1 metr (!). Ja preferuje takie, które dają się po ugotowaniu nawinąć 6-8 razy na widelec. Oczywiście z semoliny. Dobre są propozycje Malmy i Barilli. Wykładam na głębokie talerze makaron potem sos i kilka listków świeżej bazyli. Każdy z uczestników biesiady trze sobie parmigiano reggiano indywidualnie. Doskonały parmigiano reggiano, jadłam ostatnio w Enotece Polskiej.

Siadamy sobie na Piazza Maggiore, centralnym placu miasta. Jego sercu. Domy, które inaczej niż w reszcie średniowiecznych miast włoskich zbudowane są z cegły a nie z kamienia połyskują ciepło w zachodzącym słońcu. Patrzymy na wystające z za dachów wieżę Asinellich i Garisenda. To pozostałość po manifestacji siły lokalnych rodów. W mieście w XIII wieku było 200 wież, każda symbolizowała innych potężny boloński ród.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz